UŚMIECH DO KOŃCA

Wpisy

  • wtorek, 17 października 2017
    • NIE BYĆ SKUKINSYNEM

      Większość filozofów, reprezentujących jasną stronę księżyca, zastanawia jaki jest sens oraz cel naszego życia. Pomimo złożonej materii, udzielenie odpowiedzi na pozornie skomplikowane pytanie dla mnie wydaje się banalnie proste.

          Żeby osiągnąć szczęście wieczne mamy do dyspozycji szereg mądrości religijnych, ujętych w przeróżne zakazy oraz nakazy. Do najbardziej znanego zestawienia reguł postępowania zalicza się ,,Dekalog”. W sumie w 10 prostych zdaniach zawarta jest kwintesencja osiągnięcia zaszczytnego statusu ,,Dobrego Człowiek”.

      Osobnik, który żyje zgodnie z ,,Dziesięcioma Przykazaniami”, według chrześcijan osiągnie życie wieczne. No, tak a co w takim razie mają robić innowiercy lub deiści oraz ateiści, aby być ,,Dobrym Człowiekiem”? No, tu już zaczynają się schody, związane ze wszelkiego typu dywagacjami w stylu: ,,co można, a czego nie można”. Więc, żeby nie trzymać dłużej Państwa w niepewności, piszę w sposób grubiański – czego nie lubię – ale czytelny. W życiu najważniejszą rzeczą jest, żeby nie być sukinsynem.

        Patrząc na siebie mogę śmiało napisać publicznie, że bardzo staram się nie być sukinsynem, ale nie zawsze to mi się udaje. Kilka razy wyszło ze mnie ,,ludzkie g’’. I bardzo się tego wstydzę. Ba, nie chcę się usprawiedliwiać swoich słabości porywczym charakterem. Jedno jest jednak pewne zawsze staram się nie być sukinsynem oraz traktować innych tak jak bym chciał być traktowany przez otoczenie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 października 2017 18:59
  • poniedziałek, 16 października 2017
    • STRASZNIE UBODZY LEKARZE

      Opozycja od dwóch lat strzela we władzę ze ślepaków. Najpierw atakowano PiS za niszczenie Trybunału Konstytucyjnego, potem za pogwałcenie Konstytucji oraz demokracji. A teraz przyszła pora na obronę najbardziej ubogiej grupy zawodowej w RP.

        Oczywiście szanuję ciężką oraz niezwykle odpowiedzialną pracę służby zdrowia. Jednak nie mam zamiaru tworzyć fałszywej rzeczywistość na użytek walki politycznej. Przepraszam, czy ktoś z Państwa spotkał ubogiego lekarza w naszym kraju? Pisząc o biedzie mam na myśli medyków, którzy nie jeżdżą do egzotycznych kurortów na wakacje. I nie poruszają się po drogach wypasionymi brykami.

        Przestańmy się wreszcie czarować. Lekarze w Polsce trzepią kasę na dyżurach w szpitalach. I zarabiają po kilka tysięcy złotych za dobę. Oprócz tego nie są zaliczani do szczególnie uprzejmego grona osób. A przecież w profesji eskulapa empatia oraz dobre maniery to niezwykle ważna sprawa. Owszem, prywatnie za dodatkowe opłaty nasi medycy potrafią być mili dla pacjentów, ale działania w publicznej służbie zdrowia lepiej pominąć milczeniem.

         Na domiar złego większość czynności, podczas dyżurów nocnych muszą wykonywać pielęgniarki, zarabiające grosze. Więc nic dziwnego, że pomimo strajku lekarzy rezydentów poparcie dla PiS stale rośnie. I wielkimi krokami zbliża się do 50 %. To szok? Pewnie tak. Jednak jeszcze większym szokiem dla mnie jest wytrzymanie 15 dni głodówki. To dopiero jest zaskoczenie przede wszystkim dla naukowców. Dlatego, gdy widzę lekarzy to z żalu serce mi pęka. To jest straszna bieda.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 października 2017 17:50
  • niedziela, 15 października 2017
    • ŚPIOCHY DLA MĘŻCZYZN

      Autor, czyli Marny Składacz Słów: - Panowie wielu z Was mnie znienawidzi za n/w tekst. ALE nie mogłem się powstrzymać. I musiałem napisać co sądzę o stylu polskich mężczyzn.
       
      Mówią, że nie szata zdobi człowieka. W takim razie proszę chodzić na golasa. Bo, polscy faceci ubierają się niczym disco polowcy na pijackie biesiady.
        Spora liczba mężczyzn w RP od bobasa chodzi w śpiochach. Zdaje sobie sprawę, że spodnie od dresu są wygodne, ale żeby poruszać się na co dzień w sportowych spodniach w gumę to chyba lekka przesada. Oczywiście nasi rodacy - bez względu na wiek - noszą niczym kilku miesięczne dzidziusie bluzy z kapturkiem. No to jest komedia na całego. Polak w sklepie lub na ulicy w spodniach od dresu. I w bluzie z kapturkiem, czyli dorosły bobas w śpiochach. Proszę się rozejrzeć wokół siebie. Bez problemu w jednej chwili znajdziecie Państwo obok siebie dojrzałe bobasy w śpiochach.
        Druga grupa krajowych obciachowców to goście noszący za małe marynarki. Słodkie wiekowe bebiki chodzą masowo w marynarkach ze szkoły podstawowej. Jakby się wbili we wdzianka po młodszym braciszku. No chryja na całego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 października 2017 12:37
  • sobota, 14 października 2017
    • ZDOLNY UCZEŃ Z POLSKI

      Z reguły nie mam najlepszego zdania o rodzimym systemie edukacji. Nie czarujmy się w RP nauczyciele pławią się w lenistwie. Jednak dzisiaj przedstawię zgoła odmienną teorię - niż robię to  zazwyczaj -  na temat pozytywnego wpływu polskich nauczycieli na rozwój intelektualny uczniów.

        Jakiś czas temu słuchałem radia, które nie jest naszpikowane reklamami i plastikową papką dzwiękową, połączoną z tanią sensacją  dla jajogłowych pożeraczy dennych konkursów. Do programu poświęconego polskiemu szkolnictwu zadzwonił słuchacz w słusznym wieku. I stwierdził:

      - Pochodzę z niewielkiej miejscowości pod Lublinem. Dwa lata temu mieszkałem w jednym mieszkaniu wspólnie z córką z zięciem i wnukiem. Nasza rodzinna pociecha uczęszczała do prowincjonalnej szkoły na poziomie podstawowy.Chociaż w domu było wesoło to jednak na wszystko brakowało nam pieniędzy. W czasach panowania koalicji PO-PSL trudno było młodym ludziom związać koniec z końcem. Wiec, córka spakowała się. I wyemigrowała z ojczyzny Lecha Wałęsy do Francji z mężem i synem. Martwiłem się o nich. Mój wnuk w Polsce nie był orłem. Raczej był w ogonach szkolnej stawki. Jak otrzymywał od nauczycieli trójki to byłem szczęśliwy. I nagle dostałem zaskakującą informację, że mój wnuk jest jednym z najzdolniejszych gimnazjalistów w Paryżu. Chłopak zrobił się sławny. Pojawiły się artykuły prasowe oraz newsy na portalach internetowych na temat młodego, bardzo zdolnego Polaka spod Lublina. Pokazywali mojego wnuka nawet we francuskiej telewizji.

       Zastanawiam się jakie noty w Paryżu otrzymywaliby najlepsi uczniowie edukujący się w małej szkole pod Lublinem? 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      sobota, 14 października 2017 17:07
  • piątek, 13 października 2017
    • ALE SZTYWNIAK

      W życiu podobnie jest jak w mediach społecznościowych. Zawsze znajdziecie Państwo strzelających fochy, prostaków z przerośniętym ego.

      Bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że należę do osób często używających słów: dziękuję proszę, przepraszam. Niektórzy nawet się dziwią czemu jestem uprzejmy. I traktują mój styl bycia jak relikt z przedwojennej przeszłości. Twierdzą z ironicznym uśmieszkiem na ustach:
      - Ale z ciebie sztywniak
      Czasami bawią mnie denne opinie na mój temat. Do grupy szczególnie wyluzowanych ignorantów dobrych manier bardzo często zaliczają się:
      - farbowani miłośnicy tolerancji,
      - samozwańczy obrońcy prawdomówności,
      - demokraci w gruncie rzeczy opowiadający się za monopartyjnoscią itd.. itd..
      Ogólnie zgraja tak zwanych sztucznie wyluzowanych ludzi to zakompleksiona zbieranina małostkowych hipokrytów. Pozerzy z reguły próbują kreować się na luzaków, ale w środku są zgniłkami pozbawionymi empatii. Mógłbym wymienić imiona i nazwiska tych, którym przeszkadza mój staroświecki styl bycia, ale po co? Zgraja fałszywców i tak dobrze wie o kim piszę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      piątek, 13 października 2017 17:35
  • środa, 11 października 2017
    • SWOBODNIE BEZ REJESTRACJI I OC

      Myślicie Państwo, że wszyscy w Polsce poruszają się po publicznych drogach zarejestrowanymi pojazdami? Jeżeli, tak uważacie to popełniacie błąd.

        Mamy w kraju rozpieszczoną przez państwo grupę zawodową. O podatkach KRUS i braku wypełniania deklaracji podatkowych nawet nie ma co wspominać. Każdy doskonale wie, że rodzimi włościanie funkcjonują w fiskalnym raju. Dodatkowo chłopi podczas wszelkiego typu załamań atmosferycznych dostają od państwa odszkodowania, bez konieczności ubezpieczenia domostw oraz plonów. Ale to nie koniec przywilejów dla prawie 30 proc. grupy społeczeństwa. Wystarczy spojrzeć na nasze drogi, żeby zobaczyć ile ciągników oraz przyczep rolniczych porusza się publicznymi arteriami bez tablic rejestracyjnych oraz obowiązkowych w Polsce ubezpieczeń OC. I co, czy ktoś nad Wisłą zajmuje się przedmiotową tematyką? Moim zdaniem nie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      środa, 11 października 2017 18:44
  • wtorek, 10 października 2017
    • W DOBROSĄSIEDZKICH CZASACH

      Jestem wychowany w czasach, gdy w całym kraju panowały znakomite relacje sąsiedzkie. Pamiętam doskonale, jak ludzie przesiadywali w cudzych domach całymi godzinami.

           Współczesne społeczeństwo - wyposażone w bezprzewodowe komunikatory - zupełnie na nic nie ma czasu. A kiedyś większość Polaków pracę kończyło o godzinie 16.00. W telewizorach były wyłącznie dwa programy. Więc każdy był spragniony rozmów. Sąsiadki umawiały się na kawę. Sąsiedzi na grę w szachy i wypicie przysłowiowego kielicha. W Polsce powszechnym zjawiskiem było wspólne granie w karty.

          W  owym czasie królowały w domach kwiatki doniczkowe. Każda porządna gospodyni domowa musiała mieć parapet usłany zielonymi badylami. Jednak nikt nie kupował kwiatków doniczkowych w sklepie. Wszyscy brali sobie od sąsiadów kawałki kwiatów. Potem trzymali w słoiku z wodą. A następnie przesadzali do doniczek.

           Przebywanie u sąsiada do późnych godzin nocnych - w epoce czarno-białych telewizorów - było normą. I chociaż w czasach Gierka 1 obowiązywał 6 dniowy tydzień pracy, to większość miała czas na długie rozmowy ze znajomymi, rodziną, robienie swetrów na drutach, pisanie długich listów, czytanie książek, rozwiązywanie krzyżówek i zwyczajne ludzkie plotkowanie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 października 2017 16:50
  • poniedziałek, 09 października 2017
    • PIŁKARZE U WRÓT WIECZNEJ PAMIĘCI

      Trudno dzisiaj pisać o czymś innym niż o awansie reprezentacji w piłce nożnej do Mistrzostw Świata 2018 roku, które odbędą się w Rosji.

          Nasze Orły nie uczestniczył w futbolowych MŚ od 2006 roku. Więc, wreszcie będziemy mogli dopingować naszych zawodników reprezentujących Polskę na największej piłkarskiej imprezie. I chociaż wyszliśmy z wyjątkowo słabej grupy eliminacyjnej – bo przy całym szacunku dla naszych przeciwników, ani Czarnogóra, ani Armenia, ani Kazachstan, czy nawet Rumunia i Armenia do potęg piłki kopanej się nie zaliczają – to jednak jest się z czego cieszyć.

          Nasz gwiazdor, czyli gracz piłki nożnej światowego formatu Robert Lewandowski ma szansę odnieść wreszcie - oprócz sukcesów klubowych - znaczące osiągnięcie w reprezentacji naszego kraju. Koniec, końców, kto kiedyś będzie pamiętał, że popularny ,,Lewy” był Mistrzem Niemiec? A medal Mistrzostw Świata przenosi wybitnego sportowca do krainy wiecznej pamięci całego narodu. Więc, Szanowny Panie Robercie i trenerze Adamie Nawałko jest jeszcze o co grać w Rosji. Awans to dopiero wstęp do ważnych rozgrywek.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 października 2017 15:34
  • sobota, 07 października 2017
    • WALKA Z PROZAICZNYMI PROBLEMAMI

       Dzień jak dzień. Dzisiaj wstałem nieco później niż zwykle, bo wiadomo w sobotę można trochę dłużej pospać. Jednak nie spodziewałem się, że prozaiczne problemy dopadną mnie z rana niczym hieny bezbronną padlinę.

        Pierwsze kroki - po poderwaniu z łóżka - tradycyjnie skierowałem do toalety. I gdy usiadłem na tronie to poczułem się jak na lodowisku. Poleciałem razem z deską na podłogę. Biała podkładka wyrwała się razem ze śrubami. Dziwna sprawa, bo w ostatnim czasie wróciłem do właściwej wagi. W domu nie miałem nowego kompletu plastikowych śrub mocujących, więc musiałem szybko wybrać się na zakupy. Wymyłem twarz, zęby. Poczochrałem sobie głowę. I gdy zakładałem swoją donaldowską kurtę ( swego czasu ówczesny premier, podczas powodzi na rzece Wiśle, nosił identyczną kurtę jak moja ), rozwaliłem maszynkę od suwaka. Pomyślałem sobie:
      - Ciekawie zaczyna mi się przedpołudnie.
        W pierwszym sklepie najbliżej domu nie mieli śrub mocujących deski klozetowej. W drugim punkcie z artykułami hydraulicznymi kupiłem dwie śnieżnobiałe, plastikowe śruby. Byłem lekko uradowany. W drodze powrotnej wstąpiłem jeszcze do pasmanterii. I nabyłem stalową maszynkę do suwaka. W domu najpierw zamocowałem deskę klozetową. A potem zamontowałem maszynkę suwaka w mojej kurtce. I chociaż do 12.00 nic nie jadłem to byłem dumny ze swoich banalnych osiągnięć. Pamiętajmy przy tym, że na części zamienne wydałem 5,50 zł.. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      sobota, 07 października 2017 17:30
  • piątek, 06 października 2017
    • TEN SIĘ ŚMIEJE, CO ŚMIEJE SIĘ ZAWSZE

      Dzisiaj mamy Dzień Uśmiechu. Jednak dla mnie śmiech to powszechna sprawa. I nie potrzebuję dodatkowych dat podkreślających pozytywne znaczenie uśmiechu.
       
       W naszym kraju można bardzo często spotkać liczne rzesze zakompleksionych, ponuraków. Małostkowe kreatury potrafią dostrzec u innych pyłek na ubraniu. A u siebie nie widzą regularnie zabrudzonej odzieży.
      W swoim czasie przez kilka lat miałem do czynienia z pospolitą mendą, która zatruwała wszystkim życie na okrągło. Wredny padalec wykorzystywał zajmowane stanowisko do upodlania ludzi. Ba, za byle bzdurę chciał każdego karać. A sam pił na umór. I zabawiał się zamężną podwładną. Zniszczył własną rodzinę oraz czerpał niepohamowaną satysfakcję z dokuczania innym.
        Jednak los dla mendy okazał się sprawiedliwy. Najpierw okaleczył okrutnie bestię. Jednak menda dalej wyrządzała zło. To życie wpakowało potwora w pod koła. Menda jednak za nic miała wszelkiego typu sygnały ostrzegawcze. I w dalszym ciągu niszczyła porządnych ludzi. Więc, wreszcie mądrość wzięła za łeb mendę. I wylała gnoja na bruk u schyłku kariery zawodowej, pozbawiając potwora jakichkolwiek apanaży.
      Pamiętam, że wstręciuch zawsze nie lubił mojego śmiechu. I mówił z zaciętymi zębami:
      - Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
      Na co ja twierdziłem z uśmiechem na twarzy.
      - Ten się śmieje, co zawsze się śmieje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mmmarciniak
      Czas publikacji:
      piątek, 06 października 2017 18:08

Archiwum

Kanał informacyjny